• Pasterka

    Pasterka

    z góralską kapelą Górolicki z Gilowic Więcej
  • Boże Narodzenie

    Boże Narodzenie

    Spokojnych, błogosławionych Świąt
  • Relikwie św. Floriana

    Relikwie św. Floriana

    Patronie strażaków i hutników, módl się za nami Więcej
  • Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

TO NIE DROGA JEST TRUDNOŚCIĄ...TO ŻYCIE JEST DROGĄ!



W poniedziałek, 13 lutego, w naszym kościele odbyło się spotkanie z Ewą Kmiecik-Wronowicz, która podzieliła się z nami swoim życiowym doświadczeniem - swoją drugą już pieszą pielgrzymką szlakiem świętego Jakuba w Hiszpanii. Tym razem była to trasa Camino Via de la Plata. Pokonała ponad 660 km. Pielgrzymowała od 25 sierpnia do 3 października 2016r. Opowieść o Camino Via de la Plata była ilustrowana pięknymi fotografiami. Droga wymagał wielkiego wysiłku i poświęcenia. Z powodu ogromnych upałów – największych od ponad 30 lat w Hiszpanii – trzeba było z pokorą już trzeciego dnia podjąć decyzję o korekcie planu pielgrzymki.

„Camino wymaga odwagi, uczy cierpliwości i pokory zmierzenia się z samym sobą, palącym słońcem, zimnym wiatrem, deszczem. Trafiłam na ogromne upały w słońcu ponad 50 stopni C, a w cieniu ponad 45.
Jednym z charyzmatów Camino jest to, że stajesz się pielgrzymem, zgadzasz się na wszystko, co cię spotka, przyjmujesz wszystkie trudności z pokorą, uczysz się zaufania, zastanawiasz się, czego św. Jakub chce cię nauczyć?.
Camino jest Drogą dla wszystkich, którzy bez względu na światopogląd szukają oparcia i sensu życia. Pozwala zrozumieć, iż jest wiele sposobów przeżywania relacji z Bogiem – tych widocznych i ukrywanych. To Droga Ducha, której towarzyszy modlitwa i kontemplacja.
Zanim wyruszyłam na szlak, musiałam podjąć trudną decyzję, co zabrać ze sobą. Mój plecak początkowo ważył 14,5 kilogramów, a później ok. 12 kilogramów – ciężko!. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, bez jak wielu rzeczy można się obejść, jak człowiek niewiele potrzebuje, aby być radosnym i szczęśliwym. I ta niepewność czy dam radę, czy mój organizm wytrzyma trudy pielgrzymowania. Wszystko pozostawiam w tyle: dom, pracę, kalendarz.
Pierwsze dni Camino są bardzo trudne - wchodzenie w Drogę jest ciężkie. Zmęczenie, bóle mięśni, odciski. Jest ochota przerwać to wszystko i wrócić do wygody, spokoju, ciepełka. Toczy się wewnętrzna walka. Kiedy na Drodze lub w życiu pojawiają się trudności, to nie ma miejsca na uniki, nie wolno się poddawać, akceptując, starać się stawić im czoło. Z pokorą, a nawet z humorem przyjąć to bo przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
Moje Camino, które ma dla mnie wymiar religijny jest Drogą Duchową. W czasie pielgrzymowania w moich myślach są cały czas obecni moi bliscy, przyjaciele i znajomi. Wyruszając w Drogę niosłam w swoim sercu prośby, intencje, dziękczynienia. Nie chcę i nie mogę Ich zawieść. Ta Droga jest dla mnie i dla Nich. Dzisiaj i zawsze. Dziękuję Ci Boże, za każdego, że postawiłeś Ich na mojej Drodze.
Camino jest odzwierciedleniem życia - idę krok za krokiem, dzień za dniem, przeżywam radości, smutki, podejmuję trudne decyzje, jedna za drugą, staję na rozstajach - w którą stronę iść. Z wysiłkiem idę pod górę, pokonuję mosty lub wąskie chwiejące się kładki - ale ciągle do przodu, zawsze naprzód. Czasami nostalgicznie, a czasem z ogromną obawą spoglądam za siebie. I wtedy uzmysławiam sobie, jak wiele już przeżyłam. Podczas wędrówki przyzwyczaiłam się do rutynowych działań - pobudka o świcie, pakuję plecak, wyruszam, gdzieś po drodze obowiązkowa kawa i śniadanie. Wszystko co dzień tak samo.
Na trasie wypatruję żółtych strzałek. To drogowskazy, które malowane są w wielu niezwykłych miejscach, układane są z kwiatów czy z kamieni. To znak, że idziemy dobrą Drogą. W moim życiu, w życiu każdego z nas, pojawiają się takie „żółte strzałki – flechas amarilas”. To wyjątkowe osoby, które potrafią wskazać dobry kierunek, w którym trzeba podążać. Czasem trzeba się zatrzymać, a nawet cofnąć się.
A może Ty jesteś dla kogoś właśnie taką „żółtą strzałką”?.
Camino od wieków jest samotną wędrówką, nawet jak idą obok mnie inni pielgrzymi. Idąc pogrążam się w myślach, zastanawiam się nad swoimi sprawami, mam czas na modlitwę i otwieram się na cuda otaczającego mnie świata, na kolory, dźwięki, zapachy. Uświadamiam sobie, że ta cisza i samotność jest potrzebna po to, aby się odnaleźć, zrozumieć swoje życie, działanie. Samotne Camino jest wspaniałe.
Droga zmienia, zmienia fizycznie, hartuje, z czasem przyzwyczajam się do niewygód. Staję się silniejsza, bardziej niż mi się wydawało. We mnie pojawiają się również zmiany wewnętrzne. To nowe cele i zamiary. Inaczej patrzę na swoje życie. Droga jest okazją do nawrócenia. Nie chodzi o przeobrażenie się w innego człowieka, ale o wydobycie na światło dzienne, tego co we mnie najlepsze.
Koniec pielgrzymki jest pełen treści, gdyż zawiera wszystkie kolejne kroki mojego Camino, które zaprowadziły mnie do Santiago de Compostela. Dobre i złe chwile. Kiedy dociera się do mety jest wiele powodów do świętowania. Są też pewne rytuały, które powinno się wykonać: pokłonić się św. Jakubowi, wziąć udziału we Mszy św. dla pielgrzymów, odebrać compostelkę, czyli świadcetwo ukończenia Camino, zwiedzić miasto i odpocząć ze świadomością, że cel został osiągnięty.
Moje zewnętrzne Camino liczone w setkach kilometrów, widoczne dla wszystkich, oraz moje wewnętrzne Camino to szukanie nowej Drogi, przemiany, bo przecież najważniejsza jest Droga, która przemienia, a nie cel, który się osiąga. Mam świadomość, że nie jestem tym samym człowiekiem. Droga mnie zmieniła, ale powoli, odchodzi w przeszłość. Wszystko, czego się nauczyłam, powinno stać się częścią mojego życia. Symboliczny koniec Drogi jest początkiem czegoś nowego. Ta wędrówka ma wiele wymiarów. Czas, przestrzeń i wejście w głąb siebie. To wszechogarniająca medytacja.Camino pozostanie we mnie na zawsze”.

Warto przejść te setki kilometrów, znaleźć radość w zwykłych czynnościach, pobyć z Bogiem i przyjaciółmi z całego świata. I jak każdy kto tam był mam nadzieję kiedyś tam wrócić. Camino de Santiago to Droga „cudownych zdarzeń”.
Dziękuję Rodzinie, Księżom, znajomym, przyjaciołom, Władzom miasta i parafianom - za modlitwę, wsparcie, życzliwość i dobre słowo w postaci wysyłanych smsów. Bez Waszej pomocy ciężko byłoby dojść do celu. Bóg zapłać.

Ewa Kmiecik-Wronowicz


W 2016 r. do Santiago de Compostela dotarło 278 tys. pielgrzymów. Tylko we wrześniu weszło 40 159 tys. osób, w tym na piechotę 36,5 tys., a z Salamanki weszło 82 pielgrzymów.

Na moją słabość Twoja siła
Na mój strach – Twoja otucha.
Na moje wątpliwości – Twoja pewność.
Na mój egoizm – Twoja miłość.
Na moją urazę – Twoje miłosierdzie.
Na moje „ja” – Twoje „my”.
Na moje poddanie się – Twoja nieugiętość.
Na moje milczenie – Twój głos.
Na moje pragnienia – Twoje ubóstwo.
Na moją burzę – Twoja cisza.
Na moją rezygnację – Twoja wytrwałość.
Na mój ból – Twoje ukojenie.
Na moją słabość – Twoja siła.
Autor Anonim





Posłuchaj homilię

Niedziela, 21 stycznia
ks. Jerzy Ryłko
Niedziela, 14 stycznia
ks. Kamil Żółtaszek
Poniedziałek, 1 stycznia
ks. Paweł Hubczak
Niedziela, 31 grudnia
ks. Jerzy Ryłko
Boże Narodzenie, 25 grudnia
ks. Jerzy Ryłko
Pasterka, 24 grudnia
ks. Kamil Żółtaszek
Niedziela, 24 grudnia
ks. Kamil Żółtaszek
Niedziela, 17 grudnia
ks. Paweł Hubczak
Niedziela, 10 grudnia
ks. Jerzy Ryłko
Niedziela, 26 listopada
ks. Kamil Żółtaszek
Niedziela, 19 listopada
ks. Paweł Hubczak
Niedziela, 12 listopada
ks. Jerzy Ryłko