• Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • 1
  • 2

Bóg dał nam dobrych 8 lat

Po ośmiu latach pełnienia posługi proboszcza w naszej parafii ks. Antoni Młoczek dekretem biskupa ordynariusza Romana Pindla zakończył pracę w Czechowicach-Dziedzicach i został przeniesiony do Bielska-Białej. Tam obejmie funkcję proboszcza parafii katedralnej św. Mikołaja.

Życząc Księdzu Proboszczowi opieki Bożej Opatrzności i wielu radości wśród nowych parafian, poprosiliśmy o próbę podsumowania tych naszych wspólnych ośmiu lat.
Ks. Antoni Młoczek: - To był bardzo bogaty i szczególny czas w mojej posłudze kapłańskiej - czas budowania Kościoła w sercach wiernych i w swoim. Był to też czas wielu przedsięwzięć parafialnych, które wspólnie mogliśmy podjąć. Zdaję sobie sprawę, że jestem kolejnym proboszczem i teraz zamyka się tylko jeden z wielu etapów w dziejach parafii, ale mam satysfakcję, że to był owocny etap i razem udało nam się podjąć i zrealizować tyle wspólnych projektów. Dziękuję Panu Bogu, że nam w tym błogosławił i dziękuję Parafianom, że nigdy nie byli obojętni.

- Najpierw przybył Ksiądz do nas w 2008 roku...
- Tak, rozpocząłem pracę w Czechowicach-Dziedzicach w 2008 r. I od razu zostałem pouczony, że trafiłem właśnie do Dziedzic. Tę wiedzę o tożsamości parafialnej sobie przyswoiłem i niedawno na kazaniu mówiłem o tym, że czuję się dziedziczaninem. I pewnie w jakimś procencie do końca życia już nim zostanę. Zostawiłem tu cząstkę swojego życia, ale też zabieram stąd w swoim sercu to wszystko, co wypełniło osiem lat spotkań z parafianami, wspólnych przeżyć i podejmowania różnych spraw, czasem radosnych, czasem trudnych.

- Dlaczego był to czas szczególny?
- To był dla mnie czas wyjątkowy choćby z tego względu, że pod opieką NMP Wspomożycielki mogłem tu podziękować za osobisty jubileusz 25 lat kapłaństwa. Cieszę się, że wraz z parafią było mi dane przeżywać jubileuszowe dziękczynienie za pierwszego dziedzickiego proboszcza - ks. Antoniego Macoszka, w setną rocznicę jego śmierci w 2011 roku. To był kapłan niezwykły, charyzmatyczny, o czym dziedziczanie pamiętają. W wieku 41 lat został zamordowany na probostwie, podczas napadu rabunkowego, w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Zapisał się w historii parafii licznymi inicjatywami i do tego dorobku udało nam się powrócić podczas sympozjum historycznego, a zwieńczeniem rocznicy była Msza Święta dziękczynna i poświęcenie pamiątkowej tablicy, która o nim przypomina.
Do historii wracaliśmy wspólnie także świętując jubileusz 125-lecia konsekracji świątyni. Wspominaliśmy to wydarzenie, kiedy bp Franciszek Śniegoń, ówczesny wikariusz generalny diecezji wrocławskiej, mający swoją siedzibę w Cieszynie, przyjechał do Dziedzic, by konsekrować kościół. Udało nam się wrócić do wielu faktów minionego 125-lecia. O tej historii opowiadało przedstawienie, przygotowane przez parafian i ks. Pawła Hubczaka. Dziękując za jubileusz świątyni mieliśmy też festyn parafialny, niedzielę dla najmłodszych, a Mszę Świętą dziękczynną pod przewodnictwem biskupa Romana Pindla sprawowali kapłani pracujący w naszej parafii i pochodzący z niej.

- O kościół troszczyliśmy się modlitwą, ale także materialnie...
- Budowla, która ma 125 lat, zawsze wymaga troski. Takich mniejszych i większych działań związanych z kościołem i cmentarzem parafialnym podjęliśmy wspólnie ponad trzydzieści. W kościele była to m.in. naprawa znacznej części dachu, renowacja dawnych figur ołtarzowych, zewnętrzne oświetlenie świątyni, parking wraz z otoczeniem kościoła, czy w ostatnim czasie odnowienie konfesjonałów. Odrestaurowane zostały historyczne meble w zakrystii i na probostwie.
Odnowione zostało także częściowo probostwo, na którym odbyły się konieczne remonty: modernizacja centralnego ogrzewania, wymiana okien. W położonym na terenie parafii domu pomocy społecznej "Złota Jesień" po budowie nowego obiektu powstała też kaplica, którą wspólnie przygotowaliśmy. Stanął tam ołtarz, ławki, a witraże zafundowała "Solidarność" Walcowni metali "Dziedzice". Tabernakulum ofiarował bp Tadeusz Rakoczy, który też poświęcił kaplicę i tak życie liturgiczne toczy się już w dwóch miejscach, bo co niedzielę odprawiane są tam Msze Święte, a domownicy modlą się codziennie. Udało się także zakupić nowe sprzęty liturgiczne, ornaty, odnowić monstrancję i tabernakulum.
Naszym wspólnym dziełem jest też utworzenie kaplicy dla małych dzieci, co nie było łatwe, bo trudno w istniejącej już świątyni wydzielić takie miejsce. Jednak się udało ulokować ją w dawnej salce katechetycznej. Jest tam duży obraz Anioła Stróża i dzieci chętnie tam przychodzą, wpatrują się w niego. Dzięki ekranowi telewizyjnemu mogą też za pośrednictwem kamery widzieć ołtarz tak, jak wszyscy obecni w kościele. Przy otwarciu kaplicy był z nami bp Długosz, znany jako wyjątkowy duszpasterz małych dzieci i mnóstwo dzieci wtedy uczestniczyło w spotkaniach z nim.

- Do nowego, większego pomieszczenia w domu katechetycznym przeniesiona została kancelaria parafialna...
- Dzięki temu poprawiły się warunki załatwiania spraw urzędowych, wydawania dokumentów, itp.. To okazało się szczególnie ważne przy pracach nad inwentaryzacją cmentarza, kiedy do uzgodnienia zgłasza się jednocześnie nawet dwudziestu zainteresowanych krewnych.
Podjęte zostały też prace przy rozbudowie cmentarza. To były różne prace, obejmujące m.in. wycinkę wielu drzew i budowę nowego ogrodzenia. Potężnym przedsięwzięciem okazała się inwentaryzacja cmentarza, którą prowadzimy od czterech lat, porządkując sprawy własności i opieki nad grobami. Całość informacji na ten temat mamy też dostępną w internecie, co cenią sobie zwłaszcza osoby związane z parafią, a mieszkające obecnie poza nią, nieraz za granicami kraju.

- W ciągu tych 8 lat mieliśmy też dużo okazji, by zainteresować się sprawami misji.
- Cenimy sobie współpracę z misjonarzami, zwłaszcza ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, którzy odwiedzali nas często, dzieląc się swoimi doświadczeniami w kościele, ale także w domach, podczas kolędowych odwiedzin. Odbyła się też wystawa misyjna. To owocowało większą otwartością na potrzeby misyjne. Widać ją był m.in. podczas akcji, kiedy wspólnie pomagaliśmy w przekazaniu pojazdu dla misjonarza na Madagaskar. Samochód terenowy przygotował specjalnie do warunków tam panujących brat ks. Ludwika Wawrzeczki wraz ze swoim kolegą, ale problemem było zdobycie funduszy na transport. I tu nasi parafianie mieli swój udział w opłaceniu tych kosztów, a także ofiarowali wysłane razem z samochodem pomoce szkolne i upominki dla dzieci.

- Otwartości na różne oblicza Kościoła uczyli naszą parafię także zapraszani goście.
- Zaglądał do dziedzickiego kościoła bp Antoni Długosz, obdarzony szczególnym darem ewangelizowania dzieci. Był też znany z ciekawych refleksji i poczucia humoru o. Leon Knabit. Zapraszaliśmy też ks. dr. Tomasza Jaklewicza, zastępcę redaktora naczelnego "Gościa Niedzielnego", który głosił u nas kazania i prowadził rekolekcje.
Systematycznie odwiedzał nas ks. dr Andrzej Abdank-Kozubski, który prowadził przez 6 lat katechezy dla dorosłych. Gościli u nas także artyści i odbywały się koncerty, m.in. pianisty i kompozytora Janusza Kohuta, uczestników festiwali organowych czy znakomitego chóru Akademii Techniczno-Humanistycznej z Bielska-Białej
Obecność takich gości dawała możliwość odkrywania powszechności Kościoła i tego, że jest Ewangelia może być głoszona na różne sposoby. Były to też okazje, by odkrywać Sacrum w sztuce. Jednym z owoców są nasze wspaniale uczestniczące w liturgii parafialne schole: dziecięca i skupiająca dorosłych. Obie pięknie służą na rzecz parafialnej społeczności.

- Owocem tej otwartości na pomysły innych stały się też nasze piątkowe spotkania z Panem Jezusem.
- Adoracje "60 minut Wspomożenia", w piątkowe wieczory od 19.00 do 20.00, podsunęły nam obserwacje poczynione podczas Światowych Dni Młodzieży w Toronto. Odwiedzając jedną z kanadyjskich parafii zauważyłem, że tam sporo osób przychodzi wieczorem, po pracy, nieraz z księgą Pisma Świętego, na godzinę adoracji Najświętszego Sakramentu. Współczesny człowiek potrzebuje takiej chwili ciszy, skupienia, modlitwy i okazało się, że także w naszej parafii nie brakuje osób, które chcą tak podsumować tydzień swojej pracy. Mamy część czasu na osobistą modlitwę, a potem refleksję na konkretny temat i wspólne uwielbienie Pana. W czasie naszej adoracji jest też możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Cieszę się, że coraz więcej osób uczestniczy w tej adoracji.

- Byliśmy razem nie tylko w naszym kościele... Razem też podróżowaliśmy.
- Jako parafia często bywaliśmy w Piwnicznej, gdzie Misjonarze Afryki mają swój dom rekolekcyjny. Tam byliśmy wiele razy z ministrantami i dorosłymi - i w zimie na nartach, i latem. Dobrze przeżywany tam czas sprawiał, że co roku chętnych przybywało.
Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się parafialne kuligi, w których uczestniczyło nieraz ponad sto osób. Przy tej okazji dane nam było odwiedzić m.in. piękny drewniany kościółek na Stecówce, który później spłonął. Mamy jeszcze w pamięci Mszę Świętą tam odprawioną.

- Były też trudne momenty...
- Najtrudniejsze przyszły w 2010 roku, razem z powodzią. To było ciężkie i szokujące doświadczenie: 123 domy w naszej parafii zostały zalane. W niektórych woda sięgała 3 metry i zniszczeniu uległo wszystko, cały dobytek. To jedyny taki czas w moim życiu, kiedy do parafian trzeba było dopływać łódką, żeby pomóc. Wtedy nasz kościół stał się miejscem, w którym koordynowana była pomoc dla powodzian. Tu chcę z wdzięcznością przypomnieć pomoc, z jaką natychmiast przyszła diecezjalna Caritas z ks. dyrektorem Józefem Zajdą na czele. Wtedy, dosłownie następnego dnia, ludzie, którzy stracili wszystko, otrzymali pierwszą pomoc finansową na zakup najpotrzebniejszych rzeczy. To była wtedy znacząca suma ponad 200 tysięcy złotych. Dostaliśmy też dużo osuszaczy.
Wtedy też cenną pomocą była nasza parafialna strona internetowa, na której na bieżąco zamieszczaliśmy wszystkie ważne informacje i zdjęcia. To było ważne dla powodzian, ale też pozwalało na szybki kontakt z osobami z różnych stron Polski, które chciały pomóc. Dzwonili też dziedziczanie mieszkający już w innych miastach, którzy czuli się zobowiązani do pomocy.
Oczywiście angażowali się w nią także ci mieszkający na terenie parafii, którego nie dotknęła powódź. Mówię: oczywiście, bo przy wielu innych okazjach przekonywałem się, że w naszej wspólnocie nie brakuje osób gotowych do niesienia pomocy. Tak było również wtedy, gdy zaangażowaliśmy się w prowadzony przez Caritas program pomocy żywnościowej dla potrzebujących. Skala pomocy była bardzo duża i programem objętych zostało ponad 600 osób i docierały do nas potrzebujący nawet spoza naszej parafii.

- Wspomniana parafialna strona internetowa w ciągu tych ośmiu lat też przeszła sporo zmian...
- Była modernizowana, żeby była dostępna na różnych urządzeniach. To było spowodowane pragnieniem, by mogli z niej korzystać jak najliczniej zarówno nasi parafianie, jak i ci, którzy są dziś daleko od Dziedzic. I korzystają, bo wystarczy powiedzieć, że w ciągu roku mamy na niej niespełna 8 milionów odwiedzin.
Udoskonalana była jej forma graficzna i zawartość formacyjna: dźwiękowa i filmowa. Jednym z ważniejszych zmian było wprowadzenie nagrań niedzielnych homilii. Chodziło o to, by zwłaszcza osoby starsze i chore, które nie mogły przyjść i uczestniczyć we Mszy Świętej w kościele, mogły posłuchać ich w domu i łatwiej zachować stałą więź z parafią. Jak wynika ze statystyk, słuchają ich także internauci z innych miast, a nawet krajów. Może to też dziedziczanie, tęskniący za rodzinnymi stronami, a może po prostu Polacy, do których dzięki temu dociera Słowo Boże...
Zdarzało mi się spotykać parafian, którzy przyznawali, że po wysłuchaniu kazania w kościele wracali do niego jeszcze w domu, żeby go gruntowniej przemyśleć. To dodatkowo mobilizuje każdego kaznodzieję, by jak najlepiej przygotować każde kazanie.

- Jednym z ostatnich ważnych wydarzeń była peregrynacja Znaków Bożego Miłosierdzia.
- Długo się do tego przygotowywaliśmy, również w czasie rekolekcji "Zanurzeni w Bożym Miłosierdziu" i myślę, że dobrze przeżyliśmy ten czas spotkania z Panem Jezusem Miłosiernym. Te owoce są w sercach, widać je w konfesjonale, a także w coraz większej otwartości, dzięki której parafia podejmowała i podejmuje bardzo różne dzieła.
Wiele wydarzeń przygotowywaliśmy współdziałając z władzami miasta, z różnymi instytucjami, zakładami. Ostatnio wiele osób włączyło się choćby w serdeczne przyjęcie młodych pielgrzymów na Światowe Dni Młodzieży.
Takich dobrych chwil w ciągu naszych wspólnych ośmiu lat było wiele. Nie wiem, jak często uda mi się wracać do Dziedzic w przyszłości, ale wiem, że będę tu wracał chętnie i z radością. Jestem też pewien, że bardzo często będę wracał do dziedzickiej parafii w moich myślach, wspominając to, co razem przeżywaliśmy.
Będę o Was pamiętał w modlitwie, z nadzieją, że i w Waszych modlitwach znajdzie się dla mnie miejsce...