• Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • 1
  • 2

Ksiądz proboszcz Jerzy o sobie... wywiad

CHCEMY WIEDZIEĆ WIĘCEJ… Dziedziczanie są ciekawi.

Ksiądz Proboszcz przybył do nas z…, chociaż Czechowice - Dziedzice nie są Księdzu obce…

Przybyłem z Kęt – Podlesia.
Czechowice nie są mi obce. Byłem wikariuszem w latach 1996-1999 w parafii św. Barbary. Wspominam te lata bardzo miło. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Mam z nimi kontakt do tej pory.

Jerzy, Jurek, Jureczek… jakim był Ksiądz dzieckiem, czyli wspomnienia z dzieciństwa?

Jest jedna odpowiedź. Byłem małym łobuzem. Rano służyłem do Mszy św. z kolegami, a potem robiliśmy psikusy (wszystkim). I chyba tak mi zostało.

Ale pewnie ma Ksiądz jakieś szczególne wspomnienie, jakiś zapach, wydarzenie, widok albo miejsce, które kojarzy się Księdzu z dzieciństwem?

Z dzieciństwem kojarzy mi się park, obok którego mieszkałem i boisko sportowe i gra w piłkę nożną z kolegami, czasami przez cały dzień.
I rzeka Soła nad którą spędzaliśmy czas w słoneczne dni. Często zostawialiśmy uchylone okno w sali gimnastycznej, aby popołudniu, po szkole wejść i ćwiczyć skok wzwyż i skoki przez skrzynie. Aż do tej pory nikt o tym nie wiedział nawet dyrektor szkoły.

Po dzieciństwie – młodość – spokojny młodzieniec, czy ze zwariowanymi pomysłami? Czym różniła się młodość Księdza od obserwowanej współczesnej młodzieży?

Nie byłem takim spokojnym młodzieńcem. W drugiej klasie Liceum kupiłem motocykl CZ-350 i razem z kolegami szaleliśmy po drogach. I chyba powtórzę wcześniejsze zdanie: I tak chyba mi zostało. Jako pierwszy z naszej diecezji za zgodą ks. Bp. Tadeusza Rakoczego zacząłem organizować Msze św. dla motocyklistów. Po śmierci św. Jana Pawła II pojechaliśmy do Jego grobu – do Rzymu na motocyklach. To była niezapomniana wyprawa. Piękna, ale z różnymi awariami i przygodami.

Rozpoczyna się nowy rok szkolny… ulubiony przedmiot w szkole…, szczególne wspomnienia z tego czasu?

Mój ulubiony przedmiot w szkole to chyba tak jak każdego z chłopakow – wychowanie fizyczne. Ale bardzo też lubiłem fizykę.

Kiedy pojawiły się myśli, żeby związać swoje życie z kapłaństwem?

Zaraz po I Komunii zostałem ministrantem. Przez lata Szkoły Podstawowej i później Liceum Ogólnokształcącego, stopniowo kiełkowało we mnie powołanie i decyzja pójścia do Seminarium Duchownego.

I nigdy nie miał Ksiądz wątpliwości, że to był dobry wybór, że to jest właśnie ta droga, którą trzeba pójść?

Nigdy nie miałem takich wątpliwości. Zawsze wiedziałem, że to jest dla mnie właściwa droga. Nie widziałem siebie w innej roli.

Czym jest dla Księdza tzw. etos kapłańskiego powołania? Jaki ideał kapłana nosi Ksiądz w swym sercu?
Uważam, że kapłan ma być przede wszystkim dla ludzi. Po to przecież Chrystus powołuje kapłanów i wysyła ich w świat.
„Z ludzi wzięty i do ludzi posłany”

Jesteśmy drugą parafią, której Ksiądz został Proboszczem. Co było dla Księdza największym do tej pory wyzwaniem, dziełem? Z czego najbardziej się Ksiądz cieszy, z czego najbardziej jest dumny?

W poprzedniej parafii wraz z Radą Parafialną, z „Leśnymi Dziadkami” (tak nazywała się grupa remontowa; ok. 20 osób) oraz z wiernymi wykonaliśmy nowy parking przy kościele, dzwonnice z nowymi dzwonami, nowe schody granitowe, chodnik wokół kościoła także z granitu i zabezpieczenie przeciwpożarowe kościoła.
Cieszę się z tego, ze udało mi się stworzyć grupę ludzi, którzy z wielkim zaangażowaniem i oddaniem pracowali przy kościele, poświęcając naprawdę dużo czasu.

I trochę codzienności: - ulubiona muzyka…, ulubiony autor…, książka…, film…, hobby…, relaks…, ulubiona potrawa…, a może marzenie?

Bardzo lubię zespół The Beatles, oraz Pink Floyd. Ale słucham także inną muzykę. Moje hobby to oczywiście motocykl. Jeżdżę od roku 1984 z niewielka przerwą (1990 czołowe zderzenie z samochodem. W karetce okazało się, że to mój dzień urodzin)
Od tego dnia mam dwie daty urodzin 1967 i 1990.
Jestem też członkiem Jacht Klubu Bielsko Biała od kilku lat także żegluję z przyjaciółmi. Jeżdżę na rowerze, nartach, chodzę po górach. Gdy chodzi o jedzenie to nie mam jakiejś jednej ulubionej potrawy.

Ma Ksiądz swoje życiowe motto, jakąś myśl przewodnią? Pomaga, w ciężkich chwilach, w tych chwilach zwątpienia?
Tak mam jedno ulubione motto. Brzmi ono: Memento Moris – pamiętaj, że umrzesz. I nie wynika ono z pesymizmu, tylko z optymizmu. Ponieważ po śmierci czeka nas lepsze, inne życie. Życie z Chrystusem.

Co w takim razie zabrałby Ksiądz ze sobą na bezludną wyspę?

Zabrałbym tylko Pismo Święte. Tam znajdziemy odpowiedź na wszystkie nurtujące nas pytania.
Jest to jedyna Księga, którą można czytać cały czas i nigdy się nie znudzi. Zawsze odkryjemy coś nowego.

Dzisiejszy człowiek oczekuje na proste i jasne przesłanie. Więc plany duszpasterskie na przyszłość? Czy jest dziedzina, którą Ksiądz szczególnie będzie akcentował?

Na początku musze spokojnie przyjrzeć się wszystkiemu. To jest inna parafia, inne zwyczaje, inne tradycje. Nie można tego burzyć i zmieniać.
Na pewno gdy chodzi os prawy duszpasterskie chciałbym jeśli będzie to możliwe przeprowadzić Misje parafialne.
Gdy chodzi o sprawy gospodarcze to z pomocą Parafian chciałbym wymalować kościół wewnątrz i przeprowadzić odnowienie i wymalowanie ławek.
Pierwszą jednak rzeczą jest naprawienie gzymsu nad wejściem do kościoła, który 31 sierpnia częściowo odpadł.

Jako parafianie, czego możemy w takim razie życzyć Księdzu Proboszczowi na tą wspólną drogę, która jest przed nami?

Przede wszystkim proszę o modlitwę, abym mógł dobrze prowadzić tę parafię i wyrozumiałość zwłaszcza w pierwszych miesiącach posługi.