• Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • Czechowice-Dziedzice

    Czechowice-Dziedzice

    Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych Więcej
  • 1
  • 2

DROGA KRZYŻOWA pośród stacji naszego...

Nasza Parafianka - Pani Tereska - przygotowała nam bardzo aktualne rozważania Drogi Krzyżowej...
Przeżyjmy je pośród stacji naszego kościoła...



DROGA KRZYŻOWA

STACJA I – SĄD JEZUSA PRZED PIŁATEM

Od czasów Twojej męki Chrystusie, aż do dziś gest umywania rąk każdemu człowiekowi kojarzy się z czynnością wykonaną wobec Ciebie przez Piłata. Umywanie rąk odtąd zawsze w historii oznaczało niedojrzałe uchylanie się od podjęcia decyzji, zrzucanie z siebie odpowiedzialności. A dziś, w czasie trwającej epidemii, obmywanie rąk nabrało zupełnie innego znaczenia. Teraz często obmywamy ręce, ale nie po to, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność, czynimy to właśnie w akcie naszej odpowiedzialności za siebie, za drugiego człowieka. To taka drobna czynność, taka mała rzecz, a może stać się wyrazem miłości. Pewien święty powiedział: „Miłość zaczyna się od nietrzaskania drzwiami” … Ile takich drobiazgów w naszym życiu czynionych przez nas z miłością może naprawdę spowodować, że nasze bycie z drugim człowiekiem, z rodziną odmieni się na lepsze; może być pozbawione napięć, kłótni, oskarżeń, zadawania ran…

Jezu, w tej stacji poprowadź mnie za rękę, ucz mnie tych maleńkich kroczków w kierunku dobra; ucz mnie miłości w drobiazgach, w prostych małych rzeczach, bo na każde zło można odpowiedzieć TYLKO miłością, bo tylko miłość – przemienia.



DROGA KRZYŻOWA

STACJA II – PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Tylko naiwni mogliby sądzić, że to świątynna straż i żołnierze Piłata powiedli Cię Jezu na mękę, na krzyż… Nie, przez nich krzyż nie spadł na Ciebie, wziąłeś go dobrowolnie, bez przymusu.
A my, my tak nie potrafimy. A dzisiejszy krzyż choroby, tej strasznej epidemii – on na nas spadł tak niespodziewanie, tak nie w porę. Jak możemy wziąć na siebie tak straszny krzyż. Zdajesz sobie sprawę, Jezu, że to ponad nasze siły, że tego krzyża nie możemy przyjąć, że musimy się przed nim zasłonić. Czy Ty widzisz co się u nas dzieje: ile lęku, niezawinionego cierpienia, naszej bezsilności i wszechobecnej rozpaczy?!. Zawiedliśmy się, zawiedliśmy się na Tobie! Oczekujemy od Ciebie wybawienia, a nie krzyża; prosimy o ocalenie, a Ty z nim nie przychodzisz i nie zabierasz krzyża… Nie, to nie jest prawda – Bóg nie zostawia nas bez pomocy, On daje nam co dnia swoje Słowo, które jest pokrzepieniem, które jest pocieszeniem. Słowo dane od Boga pokrzepiało i Ciebie Jezu w Twojej krzyżowej drodze, moc tego Słowa sprawiła, że nie uciekłeś, że się nie zasłoniłeś, nie odwróciłeś od krzyża. To nie jest tak, że Słowo Boga zabiera nam krzyż, ale nam go objaśnia. Bóg zawsze przeprowadzi nas przez doświadczenie krzyża, jeśli zaufamy Jego Słowu. Bo czym innym jest ufać Jego Słowu, że nie dopuści na nas krzyża, a zupełnie czym innym – ufać Słowu Boga w samym środku doświadczenia krzyża.

Przy tej stacji proszę Cię mój Jezu – pomóż mi wziąć ten krzyż na moje ramiona, bo bez niego przecież nie ruszę na tej drodze krzyżowej. Widzę, jak Ty bierzesz swój krzyż – dlatego ufam takiemu Bogu, ufam Bogu z krzyżem, ufam Bogu w moim krzyżu. Wiem, Ty masz moc go zabrać, ale ufam Ci także wtedy, gdy go nie zabierzesz.



DROGA KRZYŻOWA

STACJA III – PAN JEZUS PIERWSZY RAZ UPADA POD KRZYŻEM

Początkiem kwietnia w mediach pojawiło się osobliwe zdjęcie, które poruszyło także serce papieża Franciszka. Zdjęcie zrobiono w Las Vegas, w tej swoistej krainie snów znanej z największych kasyn i domów gry, najdroższych sklepów i najbogatszych hoteli.
Na tym zdjęciu widać ogromny betonowy parking, na którym białą linią wymalowano kwadraty mające oznaczać teren – nie dla postoju samochodów, ale miejsce noclegu dla bezdomnych, tak pod gołym niebem. Te grube linie wyznaczyły miejsca, w których ci ludzie mieli się zatrzymać, aby zachować od siebie bezpieczny dystans! To miejscowe władze, po ujawnieniu faktu, że w jednym z tamtejszych schronisk dla bezdomnych pojawił się koronawirus, nakazały wszystkim mieszkańcom tej placówki przenieść się na parking…
A tymczasem w Las Vegas znajduję się 150 tysięcy nieczynnych pokoi hotelowych!
Bezdomni, w precyzyjnie wyznaczonych sektorach leżą twarzą na betonie… Ale to nie oni upadli!To upadli na pysk (lub na twarz) praworządni, szanowani obywatele Las Vegas; to upadli mieszkańcy tysięcy miast podobnych do Las Vegas… Boże, kto ich, kto nas z tego upadku podniesie?!

Przy tej stacji proszę tylko: Jezu, zmiłuj się nad nami!



DROGA KRZYŻOWA

STACJA IV – PAN JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Stabat Mater Dolorosa, Maryjo – jak bolesne musiało być Twoje serce, gdy podążałaś za swoim Synem w drodze na Kalwarię; tak, to była Jego droga krzyżowa, ale także i Twoja, bo przecież każde cierpienie Syna jak cierń raniło Twe matczyne serce. Nie dano Ci sposobności, by Go w tej drodze choć dotknąć, objąć, pocieszyć. Odpychana przez wrzaskliwych i wściekłych żołnierzy Piłata, szłaś za Nim z dala, tak bezsilna, i taka bezradna… Mario, i dziś, w obliczu doświadczenia pandemii spotykasz tak wiele boleśnie bezradnych matek – strapionych, bezsilnych, pogrążonych w otchłani rozpaczy. Ich dzieci cierpią w szpitalach, a one – dla wspólnego dobra – nie mogą się z nimi zobaczyć, nie mogą ich dotknąć, przytulić, pocieszyć, i jak Ty matko – cierpią samotnie z daleka.

Przy tej stacji, Maryjo, nasza Matko, która nie straciłaś wtedy nadziei, nie pogrążyłaś się w rozpaczy – podziel się z nami tą ufającą miłością, bo tylko ta miłość ma prawdziwe spojrzenie, daje siłę, by przetrwać.



DROGA KRZYŻOWA

STACJA V – SZYMON Z CYRENY POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ CHRYSTUSOWI

Jezus popsuł Szymonowi plany! Choć Jego serce było gdzie indziej, został przymuszony, by pomóc nieść Jego krzyż. A On chciał wrócić spokojnie do domu, miał przecież takie prawo, a jednak to prawo przez rzymskich żołnierzy zostało brutalnie zakwestionowane.
I my, w obecnych dniach, coraz ostrzej przekonujemy się, że nasze prawa zostały ograniczone, zakwestionowane. Zostaliśmy przymuszeni: by pozostać w domu, by wziąć wolne w pracy, by nie wychodzić z dziećmi do parku i nie spotykać się w gronie przyjaciół, by nie korzystać ze wspólnej rozrywki i nie uczestniczyć w Eucharystii, bo koniecznie trzeba zamknąć nasze kościoły…
tłumacząc, że to wszystko z uwagi na dobro, z uwagi na dobro innych. Więc zamiast gromadzić w sobie słuszny gniew, bunt, czy złość lub popadać w bezsilność, w apatię może wykorzystasz właśnie te sytuacje i spróbujesz trochę inaczej: nie z przymuszenia a z miłości objąć ten krzyż i go ponieść – chociaż na chwilkę, może choć parę kroków.
Święta Tereska od Dzieciątka Jezus mówiła, że jeśli podniesiesz igłę, która upadła na ziemię – z miłością, to właśnie zbawiasz świat. Najdrobniejszy gest Twojej miłości, ten, który nie ma prawie żadnego znaczenia – u Boga pozostanie na zawsze…
Jutro znowu nie będziesz mógł wyjść z domu, ale możesz otworzyć okno i pokazać żonie jak pięknie budzi się wiosna; jeśli jutro będziesz musieć zrobić dzieciom śniadanie lub po raz setny za kimś posprzątać – zrób to z miłością… Pomożesz nieść krzyż Jezusowi, pomożesz mu zbawić świat.


DROGA KRZYŻOWA

STACJA VI – WERONIKA OCIERA TWARZ PANA JEZUSA

Dwóch ciężko chorych mężczyzn leżało na tej samej sali w szpitalu. Mężczyzna, którego łóżko znajdowało się przy oknie, czasami był wstanie się podnieść. Drugi z nich spędzał całe dnie wyłącznie leżąc. Codziennie po obiedzie pierwszy mężczyzna siadał przy oknie i opowiadał drugiemu, co widzi. Okno wychodziło na piękny park z jeziorem. Mężczyzna opisywał każdy szczegół: jezioro, łabędzie, bawiące się dzieci, a drugi wyobrażał sobie jak to wszystko wygląda.
Uwielbiał te opowieści i każdego dnia czekał na nie z niecierpliwością. Pewnego ranka, kiedy pielęgniarka podeszła do pacjenta leżącego przy oknie, zobaczyła, że mężczyzna umarł we śnie. Drugi mężczyzna poprosił, by jego łóżko przysunąć do okna. Z trudem podniósł się na łokciach, żeby spojrzeć w okno, ale zobaczył za nim tylko ścianę. Kiedy przyszła pielęgniarka, zapytał: jak to możliwe, że tamten pacjent widział wszystkie te wspaniałe rzeczy?! Zaskoczona pielęgniarka powiedziała: On przecież był niewidomy i nie mógł widzieć nawet tej ściany! Tymi opowieściami pewnie chciał poprawić Ci nastrój…
Nie ma większego szczęścia niż sprawianie innym radości, pomimo naszych własnych zmartwień. To bezinteresowna miłość sprawia, że z każdym gestem dobroci twarz człowieka coraz bardziej staje się twarzą Boga; ta miłość – jak chusta Weroniki na naszej twarzy odbija oblicze Bogu.



DROGA KRZYŻOWA

STACJA VII – PAN JEZUS PO RAZ DRUGI UPADA POD KRZYŻEM

Jezu, to Twój drugi upadek. Czy ktoś to liczy, i czy te liczby są ważne?.. Ostatnio w przekazywanych przez media wiadomościach spada na nas wiele liczb: tylu zachorowało, tylu jest na kwarantannie, tylu umarło, a zaraz potem kolejna statystyczna tabelka liczb w odniesieniu do innych krajów, do Europy, do Azji, do świata. I z każdym dniem te liczby są coraz większe, w swoim wzroście wydaje się – nie do zatrzymania. A my jesteśmy wobec nich bezsilni, nie mamy nad nimi kontroli. Z każdą nową informacją jest trudniej, boleśniej, tragiczniej. Coraz bardziej się o te liczby potykamy, kaleczymy, upadamy. I w tej bezradności już nie mamy ochoty się podnieść. Co nas i kiedy podniesie? Czy na pewno wiadomość, że już osiągnęliśmy tę statystyczną cyfrę ZERO?..

Panie Jezu, przy tej stacji ufając, że gdy my jeszcze leżymy, Ty już czekasz, by nas podźwignąć. Prosimy Cię: podźwignij ludzkość, podźwignij nas i spraw, by to zło, by to przekleństwo, którego teraz doświadczamy obróciło się w błogosławieństwo - zmieniło nasze serca.

DROGA KRZYŻOWA

STACJA VIII – PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Jezu, Ty widzisz obecny dramat! Wiem, że nie patrzysz na to wszystko, co się tutaj dzieje zimnym wzrokiem. Tak jak wtedy, na Twojej krzyżowej drodze pocieszałeś płaczące niewiasty pociesz teraz i nas, przytul nas Twoją miłością, tą, która ma zawsze otwarte oczy, która widzi, tych co płaczą, i naucz nas, właśnie teraz, w samym środku tego dramatu patrzeć Twoim współczującym wzrokiem…
„Kiedy będę smutna, to pokaż mi obok kogoś bardziej smutnego, żebym go mogła pocieszyć.
Kiedy będę zrozpaczona, pokaż mi kogoś bardziej zrozpaczonego.
Kiedy będę głodna, to pokaż mi obok mnie kogoś bardziej głodnego i spraw, bym go nakarmiła” (fragment modlitwy Św. Teresy)
Jak ten przeżyty dramat wpłynie na naszą przyszłość? Czy przepłakane łzy coś w nas zmienią? Jezu, daj nam taką wolność, by nasze cierpienie nie zdołało nas zamknąć w sobie, by nasze troski nie stały się murem, którym się oddzielimy od innych i za którym nie będziemy już widzieć żadnej łzy obok, a skupimy się tylko na oblizywaniu własnych ran…

Przy tej stacji proszę Cię Jezu – spraw byśmy dobrze przeżyli to cierpienie, które tak boleśnie na nas spadło. Spraw, byśmy zauważali cierpienie innych, naucz nas patrzeć na świat wrażliwym, współczującym wzrokiem.

DROGA KRZYŻOWA

STACJA IX – PAN JEZUS PO RAZ TRZECI UPADA POD KRZYŻEM

Już nawet nie liczę, ile dni tutaj jestem, straciłem poczucie czasu. Pacjentów przybywa z każdym dniem, jakby ta epidemia miała się nigdy nie skończyć. A my nieustannie biegamy od łóżka do łóżka, z trudem poruszając się w tej dżungli rur, kroplówek i kabli. Śpię, a właściwie – drzemię krótko i gdzie popadnie, najczęściej na noszach w korytarzu, bo nie ma już jednego wolnego łóżka. Mało jem, mało piję, bo na nic nie ma tu czasu. Pot leje się pod kombinezonem i spod maski…
Ukryłem się tu na chwilę, przysiadłem w kącie chyba na jakimś koszu. Jestem potwornie zmęczony, rozrywa mi każdy mięsień, boli mnie całe ciało. Boże – już chyba więcej nie dam rady. Tak bardzo chciałbym się schować, uciec stąd dokądkolwiek i już nic nie czuć.
Oparty głową o ścianę naprzeciw widzę staruszka – leży podpięty do aparatury, a jego oddech jest taki słaby. Ale dlaczego on tak na mnie patrzy i to już od dłuższego czasu? Zaskoczony gapię się w niego i nagle – nasze spojrzenia się spotkały, a On uśmiechnął się do mnie tak szczerze, całą twarzą… i z tego szczęścia, czy może z naszego zmęczenia obu nam jednocześnie popłynęły łzy…

Jezu, padłem i wiesz, że sam już nie wstanę, ale podnosi mnie ta jego prosta miłość, i teraz już wiem, że wkrótce powstanę, bo właśnie On dał mi siłę, wstanę – bo znowu kocham...

DROGA KRZYŻOWA

STACJA X – PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Jezu, przed nami stoisz nagi, zdjęto z Ciebie wszystko, co Cię zasłania. Lecz Ty się nie boisz prawdy…
Tak, teraz świat zrywa z nas wszystkie fałszywe stroje, opada z nas maska, jakichś dziwnych godności, jak balon, nadętych zaszczytów.
Pędziliśmy naprzód na pełnych obrotach czując się silnymi i zdolnymi w każdej dziedzinie; chciwi zysków daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem, nie pochylając się wobec nieszczęść, nie słysząc wołania ubogich, z niewzruszoną wiarą, że zaopatrzeni w wiedzę, władzę, pieniądze – zawsze będziemy szczęśliwi i zdrowi w tym chorym świecie.
A teraz się kryjemy, chowamy się Boże przed Tobą, przekonani, że nadszedł czas Twego osądu…
Nie, ten czas nie jest czasem Twojego osądu, to błogosławiony czas, podarowany, byśmy wreszcie odkryli, co w życiu jest istotne i co jest najważniejsze, czego nam nikt nie odbierze, czego z nas nie da się zedrzeć.

Przy tej stacji, Jezu – daj mi tę zdolność, która jest miarą miłości, co przezwycięża mój wstyd przed Tobą; daj mi znów poczuć, jak dobrze jest przestać się chować, jaką ulgą jest stanąć przed Tobą nago, stanąć przed Tobą w prawdzie.

DROGA KRZYŻOWA

STACJA XI – PAN JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

Przybić ciało żywego człowieka do krzyża – to straszny, niepojęty czyn. Bóg przybity do krzyża, Bóg przybity do nas, do naszego życia, mocnymi gwoździami, tak by nie można go było od nas oderwać…
A my, czy w tym zwariowanym czasie epidemii przybici małymi i dużymi problemami, przygwożdżeni ogromem tragicznych wiadomości, medialnych informacji – czy w tym czasie trwamy przy krzyżu Chrystusa, czy na pewno nie próbujemy się od niego oderwać. Może, zasłaniając się właśnie tą sytuacją, nie mamy dla Niego czasu, albo co gorsza – może obraziliśmy się na Niego, a może przez to wszystko, co się teraz stało za bardzo już mu nie wierzymy?!
Stacja jedenasta – to scena, która każe nam wreszcie dorosnąć, właśnie teraz, gdy przebija się Jezu Twoje ręce i nogi. Dorosnąć – to trwać w przybiciu do krzyża, nawet gdy już odkryjemy, że to nie chwilka, nie dzień, ani tydzień…

Przy tej stacji: Jezu, Ty, który na krzyżu do końca wytrwałeś, i chociaż mogłeś – nie zszedłeś z krzyża, daj mi tej Twojej miłości, tej, która wszystko przetrzyma, nie pozwól mi się od krzyża oderwać, nie daj mi nigdy zejść z krzyża.

DROGA KRZYŻOWA

STACJA XII – PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Jezu mój – zdradzony, poniewierany, opluwany, ubiczowany, bluźnierczo koronowany, niosący krzyż moich grzechów, upadający pod ich ciężarem, ogołocony z wszystkiego, prócz moich grzechów i Twojej miłości, ukrzyżowany, konający na krzyżu z miłości…
Konający na Eucharystii, w jęku Hostii łamanej rękami kapłana, ofiarowany Ojcu na krzyżu i na ołtarzu, oddający się w chlebie – tak prosto by mnie nie przerazić. Ta miłość: z krzyża i w Hostii zaprasza mnie do Ciebie, więc w naprężeniu ducha biegnę całować Twe stopy, a Ty mnie podnosisz z kolan, całujesz moje usta… A teraz Najdroższy nie mogę przychodzić już do Ciebie, zamknięto mi drzwi kościoła. I tak tęsknię za Tobą, i wciąż widząc puste niebo. Nie chowaj się Boże przede mną, pokaż mi Twoją twarz, tę najpiękniejszą – z krzyża…

Przy tej stacji kochany mój Jezu spraw, by ten czas nie był jedynie czasem umierania z tęsknoty za Tobą, czasem przeklętym, ale by moja tęsknota stała się miłosnym oczekiwaniem, czasem błogosławionym.

DROGA KRZYŻOWA

STACJA XIII – PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA

Dla jednych to, co się wokół nas dzieje, to tylko suche dane statystyczne, bo nikt z rodziny nie zachorował, nikt nie umarł, ale dla innych – to wielki dramat, który już nie jest liczbą, lecz konkretną, kochaną osobą. W tym trudnym czasie szczególnie powinniśmy pielęgnować poczucie tej ludzkiej solidarności, trwać jak jedna współczująca rodzina. I chociaż tych wielu chorych, tych wielu zmarłych osobiście nie znaliśmy, to jednak ich los nie może zamieniać się tylko w liczbę, nie powinien być nam obojętny.

Przy tej stacji Maryjo, Matko tuląca w ramionach zmarłego Syna – obdarz nas swoją miłością, miłością współczującą, tą, która płacze wraz z płaczącymi, która nawet kiedy nie może osuszyć łez, zawsze potrafi je przytulić. I daj nam tę łaskę, że, choć wszystko teraz wygląda inaczej niż miało wyglądać, że niczego nie umiemy sobie wyjaśnić, że niczego do końca nie rozumiejąc – nadal możemy kochać.

DROGA KRZYŻOWA

STACJA XIV – PAN JEZUS ZŁOŻONY DO GROBU

Jezu kochany – miałeś taki skromny pogrzeb, tylko garstka najbliższych zaniosła Twe ciało do grobu, jakbyś za życia był nikomu nie znany… Ostatnio i u nas Jezu tak wyglądają pogrzeby, choć zawsze były smutne, teraz są jeszcze smutniejsze. I tak jak było z Tobą – w tej ostatniej drodze zmarłemu może towarzyszyć tylko garstka najbliższych, kochanych…
Nikodem i Józef z Arymatei z czułością pożegnali się z Tobą, złożyli Twe ciało do grobu i zasunęli kamień… ale Ty nie pozostałeś w grobie, lecz zszedłeś do otchłani, do najciemniejszych grobów - z największym pocieszeniem.


Przy tej stacji, Jezu prosimy Cię przejdź z każdym naszym zmarłym Jego ostatnią drogę i zapłacz nad Nim jak płakałeś nad kochanym Łazarzem i pozwól mu przejść z Tobą przez tajemnie bolesne do tajemnic chwalebnych, ze śmierci aż do wiecznego życia.